Artykuły - Dorobek intelektualny polskich myślicieli narodowych

Jan Ludwik Popławski - Pouczająca analogia

Zaznaczaliśmy kilkakrotnie podobieństwo pomiędzy akcją tzw. partii dworskiej, prowadzoną przed kilkoma laty w zaborze pruskim a polityką ugodowców warszawskich. Podobieństwo z biegiem czasu staje się coraz widoczniejszym, ujawnia się nie tylko w planie kampanii, ale nawet w jej szczegółach taktycznych. Błędnym i świadomie ze złą wiarą wmawianym w ogół jest mnie manie, że polityka ugodowców warszawskich wzoruje się na przykładzie Galicji, na taktyce stańczyków galicyjskich. Głoszenie takiego zdania jest po prostu wyzyskiwaniem nieświadomości społeczeństwa, które nie zna historii politycznej ostatnich czasów i ma bardzo niedokładne pojęcie o warunkach położenia narodu naszego w różnych dzielnicach.

Czytaj więcej

Bohdan Wasiutyński - Kryzys demokratyzmu

Jesteśmy świadkami kryzysu idei demokratycznej. W kołach inteligencji szerzy się rozczarowanie do „rządów ludowych”, a ten nastrój oddziaływuje na stosunek do samej idei. Wytyka się niezdolność przedstawicieli ludu do rozwiązywania zagadnień politycznych i społecznych i do kierownictwa życiem państwowym. Wykazuje się egoistyczne, klasowe stanowisko w sprawach doniosłości ogólno-narodowej. Nie chodzi tutaj o analizę słuszności tych twierdzeń. Powyższe wszakże nastroje doprowadzą zapewne do rewizji poglądów na problemat demokracji w Polsce. Warto się przeto nim nieco zająć.

Czytaj więcej

Roman Dmowski - Gdybym był wrogiem Polski

Uważam to za rzecz bardzo pożyteczną zastanawiać się od czasu do czasu nad tym, co bym robił, gdybym był wrogiem Polski, gdyby odbudowanie Polski było mi niedogodne i gdyby mi chodziło o jej zniszczenie. Otóż przede wszystkim używałbym wszelkich wysiłków i nie żałowałbym żadnych ofiar na to, ażeby nie dopuścić do zapanowania w tym kraju zdrowego rozsądku, ażeby postępowaniem Polaków nie zaczęła kierować trzeźwa ocena stosunków i położenia ich państwa. Utrzymywałbym w Polsce na swój koszt legion ludzi, których zajęciem byłoby szerzenie zamętu pojęć, puszczanie w obieg najrozmaitszych fałszów, podsuwanie najbardziej wariackich pomysłów. Ilekroć bym zauważył, że Polacy zaczynają widzieć jasno swe położenie i wchodzić na drogę do naprawy stosunków i do wzmocnienia państwa, natychmiast bym zrobił wszystko, żeby odwrócić ich uwagę w inną stronę, wysunąć im przed oczy jakieś nowe idee, nowe plany, wytworzyć jakiś nowy ruch, w którym by rodząca się myśl zdrowa utonęła.

Czytaj więcej

Jan Ludwik Popławski - Stosunek do rządu w polityce narodowej

Polityka realna, polityka interesów narodowych liczyć się zawsze musi z warunkami działalności publicznej, nie tylko jednak z warunkami zewnętrznymi, z względami formalnymi, lecz również - i nawet przede wszystkim - z potrzebami własnego społeczeństwa, które, bądź co bądź, muszą być zaspokojone, z jego dążeniami przyrodzonymi, które, bądź co bądź, trzeba rozwijać i wzmacniać. Niewątpliwie, jeżeli rozwój wszechstronny życia narodowego odbywać się może bez przeszkód poważnych w granicach legalnego stosunku do państw zaborczych, byłoby karygodną lekkomyślnością dla korzyści doraźnych stosunek ten narażać. W każdym jednak razie nie wzgląd na ten stosunek, lecz tylko wzgląd na interes narodowy powinien decydować o charakterze działalności politycznej w ogóle i w poszczególnych wypadkach. Skoro zaś w istniejących warunkach ani obrona skuteczna najważniejszych interesów narodowych - odrębności kulturalnej, religijnej i narodowej, swobody rozwoju politycznego, umysłowego i społecznego, samodzielności ekonomicznej itd. - nie może być w olbrzymiej większości wypadków ograniczona szrankami działalności legalnej, musimy tych interesów bronić i zaspakajać potrzeby pilne życia narodowego za pomocą działalności nielegalnej, chociażby to uniemożliwiło unormowanie znośnego stosunku do rządu, chociażby nawet narażało nas na represje wzmocnione. Na zmianę tego stanowiska wpłynąć by mogło tylko przeświadczenie, że suma korzyści, jaką daje utrzymanie się w granicach ścisłego legalizmu, pokrywa szkody, jakie by wyrządziło sprawie rozwoju życia narodowego dobrowolne ograniczenie jego zakresu, oraz znieprawienie opinii publicznej, świadomości politycznej społeczeństwa. Tego dotychczas nikt nie wykazał i nawet nie próbował wykazywać.

Czytaj więcej

Bolesław Piasecki - Walka na dwóch frontach

Podstawową cechą nowego typu Polaka jest nieugięta wola wielkości. Zasadę duszy polskiej tworzy romantyzm. Przyszłość, o jakiej myślą Polacy dla narodu i dla siebie, jest przeważnie wspaniała, nielicząca się z miernością dnia powszedniego. Dzieje się to dlatego, że tradycyjna psychika polska wyżywa się w fantazji, marzeniu, ułudzie, zamiast krystalizować się w czynie. Miejsce rzeczywistości jako materiału, w którym przyszłość jest wykuwana zajmuje niezobowiązująca do wysiłku fantazja. Nowy Polak będzie posiadał nieugiętą wolę wielkości, płynącą z harmonii między wielkością jego marzeń i energią jego działania – marzenie romantyczne o wielkości będzie motorem wprzęgniętym w tryb jego codziennego życia. Wtedy też tylko nie można bez śmieszności mieć poczucia szlachetnej dumy, jeśli się powstanie w życiu polskim duma i ambicja narodowa. Nowy typ Polaka odznacza się twórczą postawą wobec życia. Warunki życiowe muszą być naginane do warunków realizacji idei, idea musi wyznaczać kierunek zjawiskom życiowym. Taka postawa wymaga dyktowanego wolą wielkości działania realizującego twórczość i wymaga pełnej reakcji przeciw trudnościom.

Czytaj więcej

Wojciech Kwasieborski - O naczelny ideał nacjonalizmu polskiego

Naprawdę jednak wielki i głęboki ruch polityczny nie może w ogniu najgorętszej nawet walki zapomnieć o sprawach, co praw­da dalekich od doraźnych potrzeb chwili, ale związanych z podstawowymi fundamentami jego ideologii. Płynięcie wyłącznie na fali aktualności nieuchronnie pociąga za sobą spłycenie myśli politycznej, grozi jej wyjałowieniem, upadkiem do poziomu wiecowego frazesu. Dla tych też powodów „Ruch Młodych” nie jest tylko rejestrem i komentarzem bieżących wypadków politycznych. Podobnie jak i wiele innych prac drukowanych w naszym piśmie, praca poniższa nie ma i nie chce mieć posmaku aktualności. Mowa w niej o rzeczach nieuzależnionych od gorączki walki, od potrzeb chwili, o kwestiach, których znaczenie polega m.in. na tym, że - wbrew pozorom - nie ulegają przedawnieniu.

Czytaj więcej

Jan Ludwik Popławski - Zaniedbanie polityczne

Różne czynniki wewnętrzne i zewnętrzne, których wykazywanie byłoby tu zbytecznym, przyczyniły się z jednej strony do osłabienia lub nawet zupełnego zniweczenia przewagi warstwy czy warstw przewodnich w społeczeństwie naszym, z drugiej strony - do rozbudzenia świadomości narodowej, samodzielności politycznej i społecznej mas ludowych. Nastąpiła u nas we wszystkich trzech zaborach demokratyzacja społeczeństwa, której koniecznym wynikiem musi być demokratyzacja polityki narodowej, polegająca nie tyle na wygłaszaniu zasady wszechwładztwa ludu, na stawianiu na pierwszym miejscu w programach żądań i interesów jego, ile raczej na powołaniu tego ludu do czynnego i świadomego udziału w sprawach publicznych.

Czytaj więcej

Roman Dmowski - Nie bądźcie talmudystami

By naprawdę zapewnić narodowi naszemu wielkość i potęgę, musimy interesować się wszystkim oraz dążyć do jak największego rozszerzenia kręgu naszych wpływów i interesów. Polska nigdy nie osiągnie stanowiska mocarstwowego, jeśli zajmować się będzie wyłącznie swoimi sprawami i interesami. Nie będzie wielką, jeśli nie będzie się starała wpływać na regulowanie stosunków innych państw.

Czytaj więcej

Wojciech Wasiutyński - Bóg jest najwyższym celem człowieka

Zdziwienie i prawie zgorszenie wywołał wśród ludzi ginącej epoki fakt, że Program Narodowo-Radykalny rozpoczyna się od punktu:„Bóg jest Najwyższym celem człowieka”. Program polityczny rozpoczyna od metafizyki czy religii? Kto to słyszał? A jednak tak! Program polityczny musi być pełny, musi zaczynać się od podstaw. Program polityczny w epoce prawd bezwzględnych musi zaczynać się od prawdy bezwzględnej, od prawdy najwyższej. To trudno – już na samym początku Programu każdy musi dokonać wyboru – albo uznaje boski porządek świata, albo nie, a w tym drugim wypadku nie może szczerze iść z nami. Można różnić się co do szczegółów, nie można różnić się co do punktu wyjścia.

Czytaj więcej

Jan Ludwik Popławski - Podstawa polityczna

Kształcenie - w najszczerszym znaczeniu tego wyrazu - polityczne ludu, tj. zaprawianie go do świadomej niezależnej działalności w sprawach publicznych, odbywać się powinno stopniowo, zaczynając od urządzeń i stosunków najbliższych, bezpośrednio go obchodzących, najlepiej mu znanych. Nasza inteligencja demokratyczna i w rozprawach teoretycznych i w działaniu praktycznym zazwyczaj lekceważy to wskazanie, tę zasadę naczelną wychowania politycznego ludu. Pochodzi to niewątpliwie stąd, że bardzo często nadużywano tej zasady dla celów stronniczych, dla interesów klasowych. I dziś ci, którzy najchętniej ją głoszą, są w życiu publicznym przeciwnikami samodzielności politycznej ludu i nie tylko nie przykładają ręki do stopniowego jej wyrabiania, ale nawet rozwój jej umyślnie po wstrzymują.

Czytaj więcej

Marian Reutt - Idea Nowego Średniowiecza

„Nowe średniowiecze” – powiada Bierdiajew – to rytmiczna zmiana epok, przejście od racjonalizmu historii nowożytnej do racjonalizmu albo nadracjonalizmu Średniowiecza”. Nawrót ten nie jest bynajmniej przywróceniem Średniowiecza z jego formami życia i sposobem myślenia, ale jest zwrotem w kierunku zajęcia stanowiska w życiu z punktu widzenia ideałów, wówczas dominujących, nawrotem do samego stylu, a nie do ówczesnej rzeczywistości. Do przedwojennego sposobu myślenia oraz form współżycia powrotu nie ma. Świat bowiem historii nowożytnej skończył się. Zaczynamy nowy okres. Epoka racjonalizmu, indywidualizmu, humanizmu, liberalizmu, imperializmu skończyła się lub kończy się tak, jak potworny system kapitalistyczno-industrialistyczny z jego potężną techniką i zewnętrznymi zdobyczami, z bezgraniczną żądzą pieniądza i użycia, z ateizmem i brakiem duszy, z walką klas i socjalizmem. „Nowe Średniowiecze” to hasło do rewolucji duchowej i do zmiany dotychczasowej świadomości. „Tam gdzie nie ma Boga – mówi Bierdiajew – nie ma także i człowieka, wskazuje doświadczalnie nasza epoka”. Istotnie coraz mniej jest dzisiaj tych, których można by określić mianem „człowiek”. Średniowiecze nowej epoki wyrazi się przede wszystkim w głębokim przeniknięciu pierwiastków religijnych we wszystkie sfery życia, w obcowaniu z Bogiem, w dążeniu do Królestwa Bożego na ziemi. Panekonomizm dzisiejszy jest gwałtem, zadanym hierarchii wartości i zaprzeczeniem Boga. Materializm dzisiejszy, wykwit ekonomizacji życia, nazywa złudzeniem i kłamstwem życie duchowe.

Czytaj więcej

Jan Ludwik Popławski - Polityka nerwowa

Nerwowość polityczna, jako objaw chorobliwy, jest w znacznej mierze wynikiem anormalnych warunków bytu naszego społeczeństwa, ale stała się powszechną, ogarnęła całą niemal jego warstwę inteligentną dlatego przede wszystkim, że ta warstwa nie ma dziś wyrobionych pojęć i zasad politycznych, a więc nie może mieć żadnych prawideł postępowania. Robota krytyczna, którą przez trzydzieści lat prowadzili przedstawiciele wszelkich kierunków politycznych, od ultra-lojalistów i zachowawców zacząwszy, a skończywszy na rewolucjonistach i socjalistach, obaliła lub zachwiała, jak już zaznaczyliśmy, wszystkie podstawy naszej polityki narodowej. Oczyszczenia gruntu dokonywano zgodnie, chociaż w różnych celach i ogół inteligentny doskonale zrozumiał i przyswoił sobie negatywne rezultaty owej roboty. Nasza myśl polityczna wytrzeźwiała, może nawet zanadto, ale bynajmniej nie dojrzała. Ogół, chociażby poziom jego inteligencji stał dosyć wysoko, jest zawsze tłumem i na wszystko, co przejmuje, nakłada piętno pospolitości. Pospolicie, trywialnie pojął też wyniki krytycyzmu politycznego. Słusznie ktoś zauważył, że dzisiaj w towarzystwie ludzi wykształconych takie wyrazy i hasła, jak „ojczyzna, walka za wolność, niepodległość”, wywołują na usta uśmiech ironiczny. To są - zdaniem ogółu - frazesy, a my lękamy się wszelkiej frazeologii, wszelkiego romantyzmu, zwłaszcza w polityce.

Czytaj więcej

Roman Rybarski - O pojmowaniu idei narodowej

Idea narodowa wtedy jest godna tej nazwy, gdy ma charakter dynamiczny. To znaczy gdy pobudza wszechstronny rozwój sił naro­du. By usunąć przeszkody, które stoją na drodze tego rozwoju, trzeba mieć ofensywnego ducha. Trzeba nie tylko bronić polskości, lecz i dokonywać dla niej zdobyczy. Nawet gdy się ma czysto defensywne cele na oku, nieraz najlepszą metodą jest uderzenie na przeciwnika. Zasada ta obowiązuje nie tylko w sztuce wojskowej.

 

Czytaj więcej

Stanisław Piasecki - Imperializm idei

Trzeba mieć, ambicję wyjścia na świat z wielką ideą, godną wielkiego narodu. Trzeba mieć ambicję obliczoną nie w setkach kilometrów kwadratowych – ale mierzącą się powierzchnią kuli ziemskiej. Trzeba mieć ambicję stania się ośrodkiem przebudowy, stworzenia takiego wkładu w strukturę cywilizacyjną ludzkości, który by pozostał i wtedy, po długich wiekach, kiedy Polski może nie będzie, ale zostanie cywilizacja polska. Jak dziś żyje cywilizacja rzymska i nasza papuzia duma z wasalstwa wobec niej.

Czytaj więcej

Jan Ludwik Popławski - Wielkie i małe idee

Spójrzmy na siebie, jacy my dziś maluczcy, mizerni - „nikczemni”, powiedzieliby nasi ojcowie. Jak jałową jest umysłowość nasza, jak wątłą twórczość, jak lękliwym uczucie, jak lichymi zamiary, już nie według sił, ale niżej sił odmierzone! Nawet drobnych obowiązków dla tego właśnie spełniać nie umiemy, że nie ożywia nas żadna wielka idea, która by tym ideom małym nadała ruch i spójnię, która byłaby dla nich magazynem zapasowym siły. Mamy za to cały legion „comprachicosów”, którzy wytrwale usiłują wcisnąć społeczeństwo w umyślnie przygotowaną formę i wyhodować w ten sposób potwornego karła. Bezwiednie czy świadomie prowadzi się ta propaganda - jest ona jednakowo szkodliwą. Czyich oczu światło nie razi, ten niechaj prosto w słońce patrzy, kto blasku jego znieść nie zdoła, ten niech rozpali swój mały kaganek, niechaj pracuje przy nim, ale powiek niechaj nie mruży przed promieniem jasnym. Komu drogę do ideału prawdy mur przesłania, niech rozpali w sercu swym wiarę, że nie ma takiego muru, którego by nie można przebić głową, zwłaszcza, gdy wyszczerbiły go już kości roztrzaskanych czaszek, zwilżyły rozpryskane mózgi!

Czytaj więcej

Zygmunt Balicki - Kształcenie charakteru

Na czym polega siła charakteru, czemu ją zawdzięczamy jakie czynniki składają się na jej wyrobienie? Są to pytania, stanowiące łącznie jedno wielkie zagadnienie wychowawcze i to zarówno w dziedzinie urabiania indywidualności jednostki jak i narodu. Jest to zagadnienie pierwszorzędne, nie ulega bowiem wątpliwości, że człowiek pozbawiony charakteru, choćby był zdolny, moralny, pełen dobrych chęci i zadatków, może - a nawet do pewnego stopnia musi -zmarnować swoje życie, o ile nie będzie postawiony w warunkach wyjątkowo korzystnych, a i wtedy nawet nie zdoła wydobyć z siebie i rozwinąć wszystkich swych sił i zasobów duchowych. To samo możemy powiedzieć o narodzie, a przykład naszej przysłowiowej nieprodukcyjności, obok skłonności do marnowania spuścizny dziejowej pokoleń poprzednich, czyni z tego zagadnienia jeden z najdonioślejszych problematów naszego bytu i naszej przyszłości.

Czytaj więcej

Tadeusz Gluziński - Człowiek i dzieje

Wolność i hierarchia - to nie są rzeczy przeciwstawne. Gdy wolność i hierarchię sztucznie przeciwstawimy sobie, wybór między niemi stanie się dziełem przypadku lub sentymentu. Wmówienie nam tej przeciwstawności było genialnym chwytem wolnomularstwa XVIII wieku. A przecież okres późnorepublikański w Rzymie i długi okres średniowiecza okazały nam dowodnie, że wolność i hierarchia - to nie antytezy. Co więcej, przecież Kościół katolicki ten stan zgody między prawami indywidualnymi jednostki, a uprawnieniami hierarchii głosi w swej nauce. Nie jest to więc absurd, a nieśmiertelność duszy ludzkiej i wolna wola jednostki normalnej dadzą się doskonale pogodzić z silną władzą państwową i nawet z prawami przyrody. Oczywiście, że tych pierwiastków nie połączą doktryny, wylęgane sztucznie, liberalizm, demokracja, czy socjalizm, bo po to właśnie są tworzone, by nie dopuścić do harmonii.

Czytaj więcej

Zygmunt Balicki - Małostkowość ducha

Cała, niemal wszechobejmująca dziedzinę życia społecznego sfera idei, wierzeń, poglądów i zasad, nosząca u nas ogólnikowe miano „postępu”, wyszła genetycznie z heglowskiego idealizmu, układającego postęp myśli ludzkiej w trójcę logiczną: tezy, antytezy i syntezy, i miała być syntezą antynomii i sprzeczności okresów poprzednich; tymczasem – gwoli naturze umysłów, które stały się jej nosicielami i komentatorami – sama stała się jedynie i wyłącznie antytezą współczesnego swemu powstaniu dorobku myśli cywilizacyjnej. Obalając to, czym żyła dotychczas samowiedza społeczna, ów „postęp” dbał przede wszystkim o to, ażeby jak najgruntowniej dokonać rozbiórki i jak najmniej pozostawić śladów z tego, co było. Przeciwstawiając się wszystkiemu, negował nawet zdrowy i mocny pień idei, wyrosły w ciągu wieków, negował jedynie dlatego, że widział na nim gałęzie uschnięte i trafiał na gorzkie owoce. A pień ten właśnie przedstawiał sumę tego, co w duchowości społecznej jest wieczne i niezniszczalne, co jedynie może posłużyć za materiał i osnowę syntezy przyszłości. Sklecona z samych antynomii logicznych, z samych przeciwieństw myślowych, przenoszonych na grunt społeczny, nowa budowa wznosiła swe zręby pod hasłem: „nie to, co było”, a za materiał konstrukcyjny brała szereg antytez tego wszystkiego, co się przeżyło. Ale gdy to, co się przeżywa, jest z natury rzeczy małe, nikłe i znikome, podobnież idee i pojęcia, nicujące owe przeżyte kształty na wywrót, są tak samo małe, nikłe i znikome. I stało się, co się stać musiało; wielki na pozór ruch umysłowy, nazwany „postępem”, nie chcąc i nie umiejąc dopatrzyć w ideach i rzeczach pierwiastków ich wiecznych, niepożytych i niezniszczalnych, a tym silniejszych że tradycyjnych, tym szanowniejszych, że uświęconych czcią pokoleń, rzucił w obieg całą masę idejek przemijających i duchowo wątłych, karykaturujących a więc karykaturalnych, a ponieważ sam był wojujący, prozelityczny i propagatorski, przeto dbał więcej o ich zwycięstwo niż o tryumf, o ich rozpowszechnienie niż o wartość wewnętrzną, o ekstensywność ich wpływu niż o intensywną ich twórczość, począł „obnosić je z domu do domu” i zapładniać niemi umysły wulgarne i ciasne. Odtąd datuje się u nas zalew idei małych, obieg pojęć ciasnych i kult rzeczy bez jutra.

Czytaj więcej

Jan Ludwik Popławski - Obniżenie ideałów

Z zadowoleniem opasłego eunucha ogłasza, że „źródła poezji wysiąkły”, że „odpadły jej skrzydła” i jako ideał swój wysuwa prozaicznego „zjadacza chleba”, który troszczy się tylko o swój byt powszedni. To już nawet nie „praca organiczna”, która w „gromadzeniu dostatków materialnych” widziała cel dobra ogólnego, lecz po prostu rozgrzeszenie, więcej - uświęcenie grubego, bezczelnego egoizmu. Dla usprawiedliwienia tej sankcji istnieje nawet popularna doktryna socjologiczna o „najsilniejszym związku pojedynczej osoby i społeczeństwa”, doktryna głosząca jako pewnik, że wszystko to, co pożytecznym jest dla jednostki, korzystnym jest również i dla całego ogółu. W słowie i w piśmie, otwarcie, szeroko prowadzi się dzisiaj to apostolstwo egoizmu i apatii. Ma ona swoich uczonych mistrzów w biretach doktorskich, ma wymownych i bezczelnych obrońców w togach adwokackich, ma nawet chytrych kaznodziejów w sutannach. A dookoła tych mównic, z których brzmi nowa ewangelia zwyrodnienia i samobójstwa, tłoczy się i klaszcze gawiedź podła, głodna i żarłoczna, chciwa i nienasycona, która nie rozumuje, nie myśli nawet, ale wie jedno tylko, że chce żyć i używać do woli; gromadzą się wszystkie męty nieczyste i szumowiny, które spływają na wierzch społeczeństwa.

Czytaj więcej

Zygmunt Balicki - Nacjonalizm a patriotyzm

Nacjonalizm jest prądem narodowo-politycznym, który się rozwija z wzrastającą siłą wśród wszystkich niemal społeczeństw współczesnych, nie jest atoli – wbrew pozorom – prądem międzynarodowym, ale raczej powszechnym. Zachodzi tu różnica zasadnicza. Na miano międzynarodowego zasługuje taki prąd, którego zwolennicy, z różnych rekrutujący się narodów, myślą nie tylko tak samo, ale i to samo, posiadają więc cele i dążenia nie tylko równoległe, lecz i wspólne; takimi są: socjalizm, prądy religijne, ruch kobiecy, ruch antyalkoholiczny, dążenie do pokoju powszechnego itp. Posiadają one zazwyczaj u swych początków jedno ognisko, z którego się stopniowo rozchodzą po innych krajach, idea zaś, która im przyświeca, jest jedna, wspólna im wszystkim, podawana od narodu do narodu w postaci mniej lub więcej gotowej.

 

Czytaj więcej

Roman Dmowski - Doktryna i realizm w polityce

Polityka realna nie uznaje zasadniczo złych lub dobrych, niewłaściwych lub właściwych środków działania. Każdy środek, każda taktyka jest dobra, jeżeli jest odpowiednia w danych okolicznościach miejsca i czasu, w danym układzie stosunków międzynarodowych i międzypaństwowych. Kwalifikowanie taktyki politycznej uprawnionym jedynie z etycznego punktu widzenia. Ale chyba z tego punktu nikt nie powie, że zasada rewolucyjna jest mniej moralną, niż zasada ugodowa.

Nie potrzeba chyba przytaczać przykładów, że nawet potężne państwa stale posługują się środkami niewątpliwie rewolucyjnymi i to nie tylko w wyjątkowych, ale często i w normalnych warunkach. Tym bardziej więc w naszym położeniu uprawnioną byłaby taktyka rewolucyjna, gdyby w danych okolicznościach okazała się odpowiednią, gdyby obiecywała, według rachuby prawdopodobieństwa, pomyślny skutek polityczny.

Czytaj więcej

Jan Korolec - Szukanie własnych dróg

Do niedawna społeczeństwa europejskie były zachwycone same sobą. Parlamentaryzm uchodził za najdoskonalszy ustrój polityczny, kapitalizm za zaszczyt postępu w dziedzinie ustroju gospodarczego; modlono się, jak do nowych świętych, do urządzeń i udoskonaleń technicznych.

Minęło niewiele lat, a jakże się zmieniły nastroje społeczeństwa! Niedawny cielęcy zachwyt przeszedł w głębokie niezadowolenie z tego, co jest. Zaśniedziali obrońcy stanu dzisiejszego pochowali się po kątach i tylko nieśmiało szepczą swe mowy obrończe. Opinia publiczna potępiła to co niedawno uwielbiała i z sympatią wita tych wszystkich, którzy do ogólnego chóru dołączają własne słowa krytyki.

Czytaj więcej

Tadeusz Gluziński - Elita czy szary człowiek?

Siła narodu nowoczesnego tkwi w powszechności obowiązków jednostek wobec niego, w powszechnym przyczynianiu się jednostek do trudów i ciężarów rządzenia, rządy elity, odbierając „szaremu człowiekowi” prawa przekreślają też jego obowiązki. Niegodziwych i uznanych obowiązków bez praw są tylko ciężary. Rządy elity ograniczają się siły narodu zasobów kasty rządzącej i do tego wysiłku, rządzącym udaję się wymusić od „ludzi szarych” więc tłumikiem, nałożonym na naturalne siły narodu. Dostęp ogółu „ludzi szarych” do spraw rządzenia to wartościowy dorobek demokracji i nic nas tutaj nie zmusza do cofania się do przywilejów kastowych „oświeconego absolutyzmu”. A forma tego dostępu? Demokracja wypaczyła i sparodiowała tę formę a jej parlamentaryzm stał się jaskinią ciemnych sił i naigrywaniem się z prawdziwych myśli i dążeń „szarego człowieka”. Sejm, oparty na - tak łatwo zresztą fałszowanej - kartce wyborczej, nie daje „szaremu człowiekowi” żadnej rękojmi wpływu na rządy i politykę. Tę rękojmię dać mu może tylko wciągnięcie go do czynnej pracy na rzecz narodu.

Czytaj więcej

Jan Mosdorf - Czy jesteśmy demokratami?

W chwili bieżącej, gdy zagadnienia parlamentarne wybiły się na plan pierwszy, gdy kwestia przebudowy ustroju państwa powraca ciągle na szpalty pism wszelkich odcieni, jest rzeczą pożyteczną zanalizować zagadnienie demokracji i demokratyzmu, by zdać sobie sprawę, jak mamy się do nich ustosunkować.

Młodzież Wszechpolska nawiązuje do tradycji ruchu wszechpolskiego, który w latach 1890— 1919 nosił jako organizacja nazwę Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego. Czy my, spadkobiercy jego idei przyznamy się dziś do tej nazwy, czy też ją odrzucimy, a jeśli odrzucimy, to jak będziemy oceniali ten termin, którego z dziejów ruchu wykreślić nie można. Aby na te pytania odpowiedzieć, trzeba przede wszystkim zbadać, co znaczy słowo „demokratyczny”? Czy oznacza on rzeczy dawno ustalone o jasnym znaczeniu, czy też może, jak wiele terminów okaże się wieloznaczny.

Czytaj więcej

Jan Ludwik Popławski - Co to jest naród?

Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek powinniśmy pojąć dokładnie znaczenie wyrazów naród i narodowość. Otóż narodowością nazywamy właśnie siłę – spójnię wielką i niezwalczoną, a ludzi przez nią w jedność związanych nazywamy narodem. Nie dość jednakże o tym ogólnie wiedzieć, trzeba się bliżej przypatrzeć, aby dopiero zrozumieć, dlaczego to spójnia narodowości jest taka niespożyta.

Więc cóż nas Polaków przede wszystkim pomiędzy sobą łączy? Oczywiście każdy bez wahania odpowie na to, że mowa. Ta nasza mowa rodzona, którą już dziecko maleńkie woła matki i mówi pacierz do Boga; ta nasza mowa przepiękna i tak rozmaita, szczodra, że wszystko nią wypowiedzieć można, cokolwiek przeleci przez myśl człowieka, albo mu serce poruszy. My, ludzie, nie jesteśmy do samotności stworzeni, lecz do wspólnego życia i rozwoju. Stąd uczuwamy i potrzebę konieczną i chęć porozumiewania się między sobą, aby żądać jedni od drugich pomocy, wskazówki, porady, aby wzajem wyświadczać sobie usługi i wreszcie dzielić się myślami, które nam przychodzą i uczuciem, które się w nas objawia. Ku temu wszystkiemu sposób jedyny podaje nam wspólność mowy. Zżywamy się snadnie z tymi, co nas zrozumieć mogą, a zachowujemy obojętność całkiem naturalną względem innych, co ani nas pojmą, ani na słowa nasze odpowiedzą. Więc tak mowa wspólna, czyli rodzinna, narodowa, przez zbliżenie nas z rodakami ułatwia nam zaspokajanie potrzeb życiowych, a następnie pracę nad doskonaleniem tych potrzeb, oświecaniem umysłu, wyrabianiem charakteru itd.

 

Czytaj więcej

Ks. Wojciech Gajdus - Światło Wśród Nocy!

I to jest zwycięstwem Światła, że jest one czymś nieskończenie większym, aniżeli wszystkie ciemnością wypełnione światy. I to jest zwycięstwem jego, że oto co słabe stało się mocnym, odkąd oglądaliśmy oczyma wiary Dzieciątko z Betlehem. Tak jak płonące światło jest mocniejsze aniżeli cała ciemność, tak też mocniejsze jest Światło z Betlehem, niż wszystko co ciemne, złe, podłe, kłamliwe.

Czytaj więcej