Jan Ludwik Popławski - Zaniedbanie polityczne

Niski poziom naszego wykształcenia i wyrobienia politycznego staje się coraz bardziej widocznym w miarę rozwoju samodzielnej działalności społeczeństwa w zakresie spraw publicznych. Dopóki nasza polityka miała raczej charakter dyplomatyczny, dopóki zmierzała do celów wyraźnie określonych i prostych, a ciężar jej prowadzenia spoczywał niemal wyłącznie na barkach warstwy inteligentnej, - zdobyta przez nią w działalności tego rodzaju rutyna i tradycja wystarczały. W ostatnim jednak trzydziestoleciu warunki naszego życia politycznego i społecznego, a więc i naszej działalności we wszystkich trzech zaborach radykalnie się zmieniły lub zaczynają się zmieniać.

Najbardziej znamiennym rysem tej zmiany jest upadek ekonomiczny i obniżenie stanowiska społecznego tej warstwy, która miała jakby przywilej kierowania polityką narodową, a nawet obowiązek prowadzenia jej wobec ciemnoty i bierności mas ludowych. Różne czynniki wewnętrzne i zewnętrzne, których wykazywanie byłoby tu zbytecznym, przyczyniły się z jednej strony do osłabienia lub nawet zupełnego zniweczenia przewagi warstwy czy warstw przewodnich w społeczeństwie naszym, z drugiej strony - do rozbudzenia świadomości narodowej, samodzielności politycznej i społecznej mas ludowych. Nastąpiła u nas we wszystkich trzech zaborach demokratyzacja społeczeństwa, której koniecznym wynikiem musi być demokratyzacja polityki narodowej, polegająca nie tyle na wygłaszaniu zasady wszechwładztwa ludu, na stawianiu na pierwszym miejscu w programach żądań i interesów jego, ile raczej na powołaniu tego ludu do czynnego i świadomego udziału w sprawach publicznych.

Zacznijmy od zaboru pruskiego. W Poznańskim i Prusach Zachodnich upadek ekonomiczny i społeczny warstwy szlacheckiej jest faktem, któremu nikt nie przeczy. Fakt ten od dawna już sobie ludzie rozumni zaznaczali i skutki jego przewidując, pracowali gorliwie nad rozbudzeniem i wyrobieniem świadomości politycznej i samodzielności ekonomicznej warstw średnich i ludu. W ostatnim jednak dwudziestopięcioleciu, jeżeli nie zaniechano zupełnie tej pracy, to nie pogłębiono jej programu, nie rozszerzono jej zadań i nie przystosowano działalności politycznej do zmieniających się coraz radykalniej stosunków społeczno-ekonomicznych. Jest trochę publicystycznej przesady w charakterystyce polityki szlacheckiej w zaborze pruskim, ale znamienne jej rysy i skutki trafnie uchwycił poznański organ ruchu ludowego.

„Przez całe lat 25 pędzono u nas politykę z dnia na dzień bez myśli; za to tym szumniejszą; deptano po prostu wszelką przezorność, wszelką krytykę, wszelki zdrowy zmysł polityczny; lekceważono wszelkie przestrogi, które życie samo dawało, a za to przyklaskiwano własnym „cnotom”, „zasługom”, „wielkościom”, dopóki ostrych zębów nie ukazała komisja kolonizacyjna. Na złą chwilę niczego nie przygotowano. Była w tym rozpusta polityczna, wprost wyuzdana, a jednak wszystko się tym budowało. Aż się ta robota, to całe rusztowanie wzajemnej adoracji załamało nad głowami i oto społeczeństwo nasze znajduje się obecnie pod gruzami katastrofy, którą samo na siebie sprowadziło.”

Ruch ludowy w zaborze pruskim ma w pewnej mierze charakter żywiołowy i podkład społeczno-ekonomiczny, w swoich jednak dążeniach politycznych nie wyraża przeciwieństw klasowych. Program jego żąda powołania mieszczaństwa i ludu do czynnego udziału w życiu politycznym, ponieważ warstwa szlachecka, prowadząca dotychczas politykę narodową, upada społecznie i ekonomicznie i obowiązkom swoim podołać nie może, w tych zaś dzielnicach kresowych, w których budzi się ruch narodowy, nie ma jej wcale. Przedstawiciele szlachty i inteligencji szlacheckiej nie przeczą tym wywodom, nie godzą się wszakże na ostateczną ich konsekwencje, twierdząc, że lud i mieszczaństwo nie są jeszcze do życia politycznego dojrzałe i potrzebują kierownictwa „sił wyrobionych”. Jeżeli istotnie działalności tzw. warstw niższych brak nieraz wyrobienia politycznego, to dlatego właśnie, że dotychczasowi przewodnicy zaniedbali tę sprawę. Ale stosunki wewnętrzne rozwijają się tak szybko, niebezpieczeństwo zewnętrzne tak jest groźnym, że nie można powołania warstw ludowych do czynnego udziału w życiu publicznym odkładać i czekać na ich wyrobienie polityczne. O tym należało myśleć wcześniej, dziś trzeba zgodzić się z koniecznością i starać się o złagodzenie jej stron ujemnych.

W zaborze pruskim zresztą demokratyzacja polityki narodowej jest łatwiejsza niż w innych dzielnicach i żadnym niebezpieczeństwem nie grozi sprawie ogólnej. Konieczność tej ewolucji uświadamiają sobie wszyscy, wyższy zaś poziom oświaty i wyrobienia politycznego ludu, który, bądź co bądź, od kilkudziesięciu lat bierze udział w życiu publicznym, pozwalają przypuszczać, że zmiana nieunikniona dojdzie do skutku bez wstrząśnień, szkodzących solidarności narodowej.

W Galicji tłem, na którym rozwija się ruch ludowy, jest antagonizm społeczny, przeciwieństwo interesów politycznych i ekonomicznych z jednej strony - ludności włościańskiej i robotniczej, z drugiej - warstwy a raczej warstw dotychczas faktycznie uprzywilejowanych. Tutaj warstwy przewodniczące zachowały jeszcze przewagę społeczną, a lud domaga się tych praw politycznych i ekonomicznych, które mu konstytucja przyznaje, i rozszerzenia ich, żeby mógł bronić skutecznie w pierwszym rzędzie swoich interesów ekonomicznych. W zaborze pruskim toczy się przede wszystkim walka o dopuszczenie mieszczaństwa i ludu do czynnego udziału w prowadzeniu polityki narodowej, w Galicji o wyzwolenie ludu spod przewagi politycznej i społecznej warstw wyższych. W pierwszym wypadku interes klasowy jest czynnikiem pośrednim, w drugim bezpośrednim, głównym. Ale chociaż względy ogólnej polityki narodowej w ruchu ludowym galicyjskim stoją na drugim planie, ma on jednak, aczkolwiek pośrednie, niewątpliwie jednak doniosłe znaczenie dla przyszłości naszej sprawy narodowej.

Ruch ludowy w Galicji występuje od lat kilku z imponującą siłą, ale różne objawy jego wykazują niedojrzałość polityczną żywiołów, które w nim udział biorą. Włościanin i robotnik galicyjski jest na ogół barbarzyńcą politycznym, przyjmującym niekrytycznie różne hasła i nawet bałamuctwa niedorzeczne. Nie tylko powodzenie Stojałowskiego1 i jego klientów świadczy o tym i wskazuje niebezpieczeństwo. Zwycięstwo wyborcze socjalistów w Krakowie i Lwowie, świadczące o sprawności organizacyjnej i sprężystości agitacyjnej stronnictwa, jest również objawem ujemnym. Nie dlatego ujemnym, że wybrano socjalistów, ale dlatego, że co najmniej 9/i0 wyborców pp. Daszyńskiego i Kozakiewicza nie ma pojęcia o socjalizmie lub ma pojęcie zupełnie fałszywe. Nawet stronnictwo ludowe, które przedstawia najbardziej świadomy politycznie prąd ruchu, działa przeważnie w sposób agitacyjny.

Po wyłączeniu socjalistów, którzy, będąc nawet na swój sposób patriotami, nie są jednak i nie mogą być stronnictwem narodowym, przyznać musimy, że ruch ludowy galicyjski nie ma w sprawach polityki narodowej wyraźnego programu, który by określał lub bodaj wskazywał w ogólnych zarysach drogi działania. Nie mówimy tu, ma się rozumieć, o jego tendencji ogólnej, ale o jego świadomości politycznej w stosunkach realnych. Zaznaczyć tu zresztą trzeba trudności wyrobienia programu polityki nie tylko ogólnonarodowej, ale nawet stronniczej wskutek zbieżności rozwoju ruchu ludowego z przesileniem państwowym w Austrii, niezwykle skomplikowanym. Do orientowania się w położeniu, a tym bardziej do działania świadomego potrzeba dziś właśnie niezwykłej wytrawności politycznej, tymczasem nie tylko ludowi, ale i inteligencji demokratycznej w Galicji brak nieraz podstaw elementarnych wykształcenia politycznego.

W ciągu 30 lat względnej swobody niewiele w Galicji zrobiono dla uświadomienia politycznego i społecznego ludu. Wykazał to niedawno tryumfująco p. Daszyński, twierdząc, że tylko socjaliści coś w tej sprawie robili. Wina zaniedbania spada na warstwy przewodniczące. Gdzieindziej klerykali, a nawet konserwatyści, licząc się z następstwami ustroju konstytucyjnego, starają się o uświadomienie polityczne mas ludowych, ma się rozumieć, w zakresie swoich dążeń i interesów stronniczych, zakładają towarzystwa i organizacje polityczne, wydają pisma i broszury odpowiednie itd. Konserwatyzm galicyjski utrzymywał swą przewagę wódką i kiełbasą wyborczą, a gdy te środki nie wystarczały, interwencją władz administracyjnych. Demokraci zaś w najlepszym razie poprzestawali na „budzeniu uczuć patriotycznych”, sądząc naiwnie, że opowiadanie o „czasach dawnych i mężach sławnych” lub demonstracje z chłopami od parady w dostatecznej mierze kształcą politycznie lud. Ta zaś inteligencja, która dziś ruchem ludowym kieruje, nie miała po prostu czasu myśleć o kształceniu politycznym mas. Ruch ludowy rozwinął się tak szybko i bujnie, że trzeba było myśleć przede wszystkim o organizowaniu tego prądu żywiołowego, o skorzystaniu z jego potęgi, o wyzwoleniu go spod wpływu szalbierzy politycznych itd. To było zadaniem najpilniejszym, tymczasem stosunki polityczne w Austrii tak się ułożyły i splątały, że stronnictwom ludowym przypadła rola, przechodząca ich siły.

Powodzenie względne ks. Stojałowskiego i inne fakty podobnego rodzaju dowodzą, że lud galicyjski w znacznej swej części łatwo dziś jeszcze stać się może narzędziem bezwiednym agitacji szkodliwej, a nawet jawnie wrogiej sprawie narodowej. Niebezpieczeństwo nie jest dziś wprawdzie grożącym nieodwołalnie, ale jest w pewnych warunkach prawdopodobnym.

I w zaborze rosyjskim widoczne są objawy budzenia się świadomości politycznej i społecznej ludu, i tam rozwój stosunków wewnętrznych i układanie się stosunków zewnętrznych prowadzą do tego, że czynny udział ludu w polityce narodowej staje się sprawą bliskiej przyszłości. W odmiennych formach odbywa się tam ten sam proces społeczny, który w innych dzielnicach przybrał już widoczne kształty polityczne.

Do niedawna zadania polityki narodowej w zaborze rosyjskim były bardzo proste i wyraźnie określone. Program polityki czynnej polegał na wywoływaniu i organizowaniu przeciwdziałania polityce rusyfikacyjnej rządu, na propagowaniu pewnych poglądów politycznych i społecznych w warstwie inteligentnej, na oświecaniu mas ludowych i rozbudzaniu w nich świadomości narodowej, należałoby raczej powiedzieć - uczuć patriotycznych. Z chwilą wystąpienia na widownię polityki ugodowej program taki stał się niedostatecznym. Akcja ugodowa zwrócić musiała zarówno zwolenników swoich, jak przeciwników ku realnym zadaniom politycznym. Przeciwdziałanie tej szkodliwej robocie politycznej za pomocą odwoływania się do uczuć społeczeństwa i do przekonań i poglądów teoretycznych inteligencji okazało się niewystarczającym. Polityka narodowa musiała stać się prawdziwie demokratyczną, oprzeć swój program na przeciwstawieniu dążeń i interesów ludu dążeniom i interesom warstw wyższych, skłaniających się coraz wyraźniej do akcji ugodowej.

W dalszym następstwie trzeba będzie zorganizować masy ludowe o ile to jest w warunkach istniejących możliwym, do wzięcia czynnego udziału w działalności politycznej. Stanie się to koniecznym tym bardziej, jeżeli - na co zresztą nie zanosi się obecnie - warunki tak się zmienią, że społeczeństwo otrzyma możność działalności jawnej, chociażby w bardzo szczupłym zakresie życia publicznego.

To wzgląd jeden, jest jeszcze drugi, równie ważny, uzasadniający konieczność wytężonej pracy w dziedzinie kształcenia i wyrabiania politycznego ludu. Rząd rosyjski, zaniepokojony objawami budzącej się świadomości narodowej ludu i dotychczasową działalnością polityczną żywiołów opozycyjnych, zamierza rozwinąć akcję w celu zjednania dla swych celów ludu polskiego i akcję tę już rozpoczął. Przeciwdziałanie usiłowaniom rządu za pomocą środków dotychczasowych nie wystarcza. Polityce jego trzeba przeciwstawić jak najrychlej świadomy opór ludu, rozumiejącego swój interes narodowy i społeczny.

Otóż, niestety, dla uświadomienia i wykształcenia politycznego ludu bardzo mało się robi w zaborze rosyjskim, a raczej to, co się robi, nie odpowiada temu celowi. Ma się rozumieć, mówimy tu niemal wyłącznie o tzw. działalności nielegalnej prowadzonej w zakresie dosyć szerokim ze sporym nakładem sił i środków. Do ludu dochodzą, co sam rząd rosyjski stwierdza, w coraz większej ilości książki i nawet pisma, wydawane za kordonem, i wywierają niewątpliwie wpływ dodatni. Ale ten wpływ ogranicza się rozwijaniem uczuć patriotycznych i pośrednio tylko budzi i kształci świadomość polityczną.

Inteligencja demokratyczna w zaborze rosyjskim rozumie doskonale potrzebę uświadamiania politycznego ludu, rozumie niebezpieczeństwo, jakim zaniechanie tej pilnej działalności sprawie narodowej grozi, sama jednak nic w tym kierunku nie robi. Wydawanie broszur popularnych, zamieszczanie w ludowych pismach zakordonowych, sprowadzanych do Królestwa, artykułów poświęconych realnym sprawom politycznym, jak czytelnie przez rząd zakładane, kuratoria trzeźwości, reorganizacja samorządu gminnego, stosunek rządu do duchowieństwa, nowe prześladowania unitów itd. oraz ogólnym, kształcącym czytelników zagadnieniom politycznym, jak znaczenie ustroju konstytucyjnego, równouprawnienia językowego itp. - jest przecie zadaniem względnie łatwym. Tymczasem uświadamianie polityczne ludu w Królestwie odbywa się niemal wyłącznie za pomocą książek i pism, wydawanych w zaborze pruskim, a zwłaszcza w Galicji i zastosowanych do warunków miejscowych i nawet w tym zastosowaniu nie odpowiadających zwykle celowi najważniejszemu.

A oprócz propagandy książkowej są inne jeszcze trudniejsze wprawdzie, ale jednak nieraz możliwe sposoby uświadamiania i wyrabiania politycznego ludu, równie, jeżeli nie bardziej skuteczne i równie zaniedbane. To zaniedbanie najważniejszego dziś zadania narodowego, to karygodne lenistwo myśli i woli większym grozi w przyszłości niebezpieczeństwem sprawie narodowej, niż plany polityczne jej wrogów, niż małoduszne konszachty i kompromisy wszelkiego rodzaju ugodowców.


Tekst został opublikowany także w książce Jan Ludwik Popławski - Pisma polityczne


[1] Stanisław Stojałowski (1845-1991) – duchowny katolicki, jeden z pierwszych i głównych przywódców ruchu ludowego w Galicji. Zwolennik panslawizmu i agraryzmu. Propagował m.in. oddzielenie Kościoła od państwa, wywłaszczenie wielkich majątków ziemskich czy wybór hierarchów kościelnych przez wiernych. W latach 1896-97 formalnie ekskomunikowany przez Kościół.

Wszystkie artykuły