Jan Ludwik Popławski - Ulgi dla Żydów w Rosji

Rozgłoszona niedawno telegraficznie wiadomość o zamiarze zniesienia w Rosji wyjątkowego stanu żydów świadczy, że rząd rosyjski znajduje się w poważnych kłopotach finansowych. Widocznie nie może zaciągnąć pożyczki bez udziału w niej finansistów żydowskich, więc pragnie ich sobie zjednać, lub, co jest prawdopodobniejsze, ci finansiści postawili przy układach jako warunek, że ograniczenia i prawa wyjątkowe, krępujące ich współwyznawców w Rosji, będą usunięte lub znacznie złagodzone.

Nie byłby to nowy koncept polityczny, rząd rosyjski w analogicznym położeniu kilkakrotnie już go stosował i, zaznaczę nawiasem, wyprowadzał zwykle w pole finansistów żydowskich, obiecując ulgi, które w życie nie wchodziły, i ustanawiając dla rozpatrzenia spraw komisje, których prace i projekty nie dawały żadnych rezultatów praktycznych.

Obecnie widocznie położenie jest gorsze, więc i przyrzeczenia są hojniejsze, a sądzimy, że finansiści żydowscy, nauczeni doświadczeniem, wymagać będą i uzyskają gwarancję ich dotrzymania. Położenie finansowe Rosji musi być nawet rozpaczliwym, skoro rząd carski zamierza czy tylko obiecuje zmienić radykalnie swą politykę względem żydów. Ro radykalną zmianą tej tradycyjnej polityki byłoby zapowiedziane zniesienie tzw. linii osiadłości żydów i wszelkich ograniczeń ich praw obywatelskich.

Linia osiadłości odpowiada mniej więcej granicom dawnego państwa polskiego. Żydzi mogą mieszkać – i tu zresztą z pewnymi ograniczeniami – na terytorium dawnej Polski w rozbiorowych, a nawet porozbiorowych granicach. W innych prowincjach państwa rosyjskiego żydom, z nielicznymi ściśle określonymi wyjątkami, mieszkać nie wolno, a nawet czasowe ich przebywanie tam bardzo jest utrudnione.

W ten sposób rząd rosyjski skupia sztucznie 4.2 miliona żydów na terytorium dawnej Polski i wytwarza opłakane stosunki społeczne i ekonomiczne, zarówno dla ludności chrześcijańskiej jak żydowskiej.

Ten fakt najlepiej świadczy o zasadniczo odmiennym traktowaniu przez rząd zabranych krajów polskich i ziem rosyjskich. Bo jeżeli działalność żydów jest na ogół szkodliwą, zmniejszyłoby jej szkodliwość niewątpliwie rozproszenie ich na całym obszarze państwa. To rozproszenie musiałoby osłabić z konieczności nie tylko ekonomiczną ale i obyczajową i religijną wyłączność żydów, która właśnie podtrzymuje i wzmacnia sztuczne ich zgęszczanie, połączone w dodatku z ograniczeniem praw, a więc poniekąd i możności zarobkowania.

Ma zresztą rząd rosyjski w utrzymywaniu linii osiadłości również cele wyłącznie polityczne. Wytwarza a raczej zaostrza istniejące przeciwieństwo polityczne między ludnością żydowską i chrześcijańską. Niezadowolenie z istniejących stosunków zwraca się przeciw żydom, a w potrzebie łatwo je nawet celowo zwrócić w tym kierunku.

Wreszcie w kraju zabranym rząd posługuje się żydami, jako żywiołem rusyfikacyjnym. Rusyfikacja choćby tylko zewnętrzna ziem zabranych, zwłaszcza Litwy, wobec słabości liczebnej żywiołu rosyjskiego, byłaby niemożliwą bez udziału żydów. Rząd rosyjski poznał doskonale psychologię ludności żydowskiej i doskonale ją wyzyskał. Żydzi w ciągu wiekowych prześladowań wyrobili sobie specjalną psychologię przystosowywania się do warunków. Idą oni zawsze z tymi, którzy reprezentują władzę i siłę. Nawet radykali i rewolucjoniści w kraju zabranym, a raczej oni przede wszystkim są zawziętymi rusyfikatorami. Oni sprawiają, że moskiewszczyzna rozbrzmiewa głośno na ulicach Wilna, Kowna, Mińska, nawet poniekąd Kijowa i przygłusza język polski i języki miejscowe.

Istnienie linii osiadłości sprawia, że żywioł żydowski pomimo licznej, bo w niektórych latach wynoszącej 50.000 głów emigracji, wzrasta nie tylko absolutnie, ale i procentowo, w stosunku do ludności chrześcijańskiej w Królestwie i kraju zabranym. Nigdzie nie ma takiego procentu żydów jak widzimy w ziemiach polskich zaboru rosyjskiego. Podczas gdy w Poznańskim liczba ludności żydowskiej wynosi zaledwie 2% ogółu mieszkańców, zaś na Górnym Śląsku i w Prusach Zachodnich zaledwie 1.5% podczas gdy w Galicji, procent ludności żydowskiej, wynoszący około 11%, zmniejszył się już trochę w ostatnim dziesięcioleciu – Królestwo ma około 14%, tyleż Wołyń, Podole i Ukraina, a Litwa i Białoruś więcej niż 15%. We wschodnio-północnych guberniach Królestwa i niektórych litewsko-białoruskich cyfra ludności żydowskiej wynosi od 18 do 20%.

Zniesienie linii osiadłości, tj. pozwolenie żydom zamieszkiwania w całej Rosji może wpłynąć na zmianę tego stosunku. Nie trzeba się jednak łudzić nadzieją, że zmiana może prędko się odbyć. Pod tym względem opinia nasza żywi nadzieje zbyt optymistyczne. Wydaje się ludziom, że skoro żydzi otrzymają możność mieszkania w całej Rosji zaczną się tłumnie wynosić z Królestwa i kraju zabranego. Może by tak było, gdyby rządowi chodziło o mniej więcej równomierne rozmieszczanie żydów na całym obszarze państwa, i gdyby ich rozsiedlanie się popierał. Ale niewątpliwie, gdyby nawet linia osiadłości została stanowczo i bezwzględnie zniesioną, rząd będzie przeszkadzał przenoszeniu się żydów do rdzennej Rosji.

Pamiętać zresztą trzeba, że znaczna od lat kilkunastu emigracja ludności żydowskiej nie tylko nie zmniejszyła jej liczby, ale nie powstrzymała nawet jej szybszego, aniżeli ludności chrześcijańskiej przyrostu w Królestwie i kraju zabranym. Zniesienie linii osiadłości zmniejszy niewątpliwie emigrację żydowską do Ameryki i niektórych krajów europejskich (przeważnie do Anglii) a raczej zwróci ją w kierunku wschodnim – do rdzennej Rosji, na Sybir i Kaukaz. Skupianie żydów na terytorium polskim trwa od stu lat z górą i jeżeli nie stu to kilkudziesięciu lat będzie potrzeba, ażeby stosunek ich liczebny do ludności chrześcijańskiej na tym terytorium widocznie się zmienił. Emigracja nawet masowa bardzo nieznacznie wpływa na stosunki ludnościowe. Ubytek części ludności pokrywa zazwyczaj szybszy jej przyrost wskutek polepszenia się warunków bytu pozostających w kraju.

Weźmy dla przykładu stosunki galicyjskie. Porównanie przyrostu naturalnego (przewyżka liczby urodzin nad liczbą skonów) i przyrostu faktycznego wykazuje, że od r. 1890 do 1900 wyemigrowało z Galicji około 100.000 osób. Podczas gdy przyrost faktyczny ludności chrześcijańskiej za to dziesięciolecie wynosił 11.5%, żydowskiej – tylko 5.07%. Pomimo to procent żydów zmienił się nieznacznie z 11.64% w r. 1890 spadł na 11.10 w r. 1900.

Zniesienie więc linii osiadłości nie uwolni ziem polskich, przynajmniej w krótkim czasie, od nadmiaru ludności żydowskiej. Zwłaszcza w Królestwie skupianie się żydów jest nie tylko rezultatem ustawodawstwa rosyjskiego, ale i specjalnych warunków handlowo-geograficznych tego kraju. Królestwo ze względu na swe położenie geograficzne jest krajem przejściowym i pośredniczącym w rosnącej z każdym rokiem wymianie handlowej między Wschodem i Zachodem, jakby olbrzymią stacją tranzytową, której punkt główny stanowi Warszawa. Dziś to się dopiero zarysowuje, ale rozwój ekonomiczny Królestwa, a zwłaszcza Warszawy, idzie niewątpliwie w tym kierunku. Politycznie ma to zarówno złe, jak dobre strony, nad którymi obecnie rozwodzić się nie będę.

Otóż żydzi, których cała tradycyjna organizacja społeczna i ekonomiczna jest specjalnie przystosowana do zajmowania się pośrednictwem handlowym, w kraju takim jak Królestwo znajdują najodpowiedniejsze dla siebie warunki. Im szybciej życie ekonomiczne Królestwa rozwijać się będzie we wskazanym kierunku, tym wydatniejszym, przynajmniej do pewnego czasu będzie w nim udział żydów. Zniesienie linii osiadłości, dając żydom swobodę ruchu, ułatwi im spełnianie roli pośredników. Należy więc przewidywać, że w Królestwie, przede wszystkim zaś w Warszawie, żywioł żydowski będzie rość w liczbę i znaczenie.

Wobec tego co wyżej powiedziano, zadanie rozwiązania sprawy żydowskiej w zaborze rosyjskim zwłaszcza w Królestwie, jest trudniejszym i bardziej skomplikowanym, niż w innych dzielnicach. Zarówno w Galicji, jak w zaborze pruskim stosunki są prostsze, i bardzo do siebie podobne. W obu tych dzielnicach handel i przemysł słabo są rozwinięte i nie mają świetnych widoków naturalnego rozwoju. Jednocześnie dosyć wysoki istniejący lub możliwy do osiągnięcia i szybko się podnoszący poziom kultury ludu dziś utrudnia lub utrudni żydom w bliskiej przyszłości pasożytnictwo ekonomiczne. Żydzi wynieśli się z Poznańskiego i zaczynają wynosić się z Galicji, bo nie mają tam co robić wobec coraz niebezpieczniejszego dla nich, coraz sprawniejszego współzawodnictwa na polu handlowym ludności chrześcijańskiej. Wynoszą się więc do innych prowincji Niemiec, Austrii i Węgier, przede wszystkim do stolic, gdzie znajdują łatwiejsze warunki bytu, albo emigrują do Ameryki, stosunkowo zresztą w niewielkiej liczbie.

Jest to proces naturalny, konieczny, który w Galicji, zwłaszcza zachodniej, postęp kulturalny ludności polskiej może znacznie przyśpieszyć. Na tej drodze nastąpić musi rozwiązanie, a właściwie złagodzenie ostrego charakteru kwestii żydowskiej.

Jest to rozwiązanie teoretycznie i praktycznie najłatwiejsze, ale w zaborze rosyjskim nie może, zdaniem naszym, znaleźć zastosowania.

Ci, którzy sądzą, że po zniesieniu ograniczeń względem żydów, sprawa z nimi pójdzie tak względnie łatwo, jak poszła w Poznańskim i jak pójść może w Galicji, łudzą się niebezpiecznie.

W Galicji wolno myśleć o masowym pozbyciu się żydów, tj. o znacznym zmniejszeniu ich liczby za pomocą tak wypróbowanych środków, jak podniesienie oświaty i kultury ekonomicznej. W zaborze rosyjskim oddziaływanie tych środków, w których wytwarzaniu i stosowaniu jesteśmy zresztą skrępowani, może obniżyć nieznacznie tylko procent ludności żydowskiej. Spadnie on z 15 na 12, dajmy na to 10%, w każdym jednak razie pozostanie wydatnym. W Królestwie ogólny rozwój stosunków ekonomicznych, sprzyjać będzie nadal koncentrowaniu się tam żydów; w kraju zabranym niski poziom oświaty i kultury, poniekąd apatyczny charakter części ludności, nawet gdyby warunki polityczne – radykalnie się zmieniły, przez długi czas jeszcze umożliwi tam istnienie żydom w dotychczasowym zakresie ich gospodarczej i społecznej działalności. Widzimy np. w Galicji, że liczba żydów znacznie się zmniejszyła w zachodniej części kraju, we wschodniej zaś ubytek jest stosunkowo mały.

Sprawa żydowska jak każda sprawa bardzo skomplikowana, nie może być według jednego szablonu rozwiązywaną. Właściwie wobec różnorodności jej form i objawów, w każdej dzielnicy odmiennego rozwiązania szukać należy. Bo nawet między zaborem pruskim i Galicją istnieją, mimo podobieństwa ogólnych warunków, wybitne różnice. W pierwszej z tych dzielnic żydzi są niemal zupełnie zniemczeni, to też nie tylko o asymilacji ale o przeciągnięciu ich politycznym na naszą stronę myśleć nie warto. Wskazaniem więc polityki narodowej w sprawie żydowskiej w zaborze pruskim może być nawet bezwzględna walka z żydami i wypieranie ich, co zresztą nie jest praktycznie potrzebnym, ze względu na niewielką i wciąż malejącą ich liczbę.

W Galicji wypieranie żydów odbywać się musi dowolnie, drogą naturalną, jednocześnie z częściową ich asymilacją. Sztuczne przyspieszanie procesu wypierania żydów za pomocą środków, przez antysemitów zalecanych, byłoby, powiedzmy otwarcie, niebezpiecznym dla nas politycznie (możliwość sojuszu żydów z centralizmem niemieckim i Rusinami). O ile wypieranie żydów odbywać się będzie w sposób naturalny, jest ono pożądanym nie tylko dla nas, ale i dla tej inteligencji żydowskiej, która w asymilacji widzi jedyne, chociaż na daleką przyszłość odraczane rozwiązanie palącej kwestii. Przy zmniejszaniu się liczby żydów asymilacja pozostających w kraju pójdzie niewątpliwie łatwiej. Powolny zaś jej postęp usuwa lub przynajmniej łagodzi właściwą każdemu żywotnemu narodowi i zupełnie uzasadnioną obawę wchłaniania w większej liczbie pierwiastków obcych.

Skoro, jak staraliśmy się wykazać, w zaborze rosyjskim wskutek odmiennych warunków handlowo – geograficznych, a poniekąd i polityczno-społecznych, ani stopniowe wypieranie żydów, ani dobrowolna, masowa ich emigracja nie są prawdopodobne, musimy szukać w tej dzielnicy innych niż w Galicji i Poznańskim sposobów rozwiązania. Nie podobna w artykule sprawie bieżącej poświęconemu, dawać w tej kwestii wskazań ani wyczerpującego jej rozbioru. Jest to sprawa bardzo ważna i bardzo trudna, wymagająca swobodnej i szerokiej dyskusji i gruntownego opracowania. Chcemy tylko zwrócić na nią uwagę ludzi politycznie poważnie myślących i zaznaczyć tu chyba jedno ogólne, czy jak kto chce, ogólnikowe wskazanie. Jeżeli w zaborze rosyjskim nie możemy dziś myśleć o znacznym zredukowaniu ludności żydowskiej, jeżeli zachodzi nawet uzasadniona obawa, że będzie się ona nadal w rosnącej liczbie na naszym terytorium skupiać, – to szukać musimy najkorzystniejszych dla nas i zarazem najłatwiejszych do osiągnięcia sposobów współżycia z nią. Na tej jedynej drodze wydaje nam się możliwym nie rozwiązanie na razie, ale dążenie do rozwiązania kwestii żydowskiej w zaborze rosyjskim, i to zarówno w Królestwie, jak w kraju zabranym, chociaż w obu tych dzielnicach kwestia z wielu względów inaczej się przedstawia. Zanim szukać zaczniemy nowych norm rozwiązania kwestii żydowskiej uwolnić musimy myśl naszą od wszelkich złudzeń, i pozbyć się dogmatycznych uprzedzeń.

Złudzeniem jest bardzo rozpowszechnione mnie manie, że zniesienie linii osiadłości wywoła masowy odpływ ludności żydowskiej z ziem polskich do Rosji. Gdyby ten odpływ przybrał nawet większe rozmiary, zredukuje on lub zupełnie przerwie dotychczasową emigrację żydowską z państwa rosyjskiego do Ameryki i Europy. Można zaś z wszelką pewnością powiedzieć, że procent ludności na ziemiach polskich w ciągu lat kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu, jeżeli się zniży – to bardzo nieznacznie.

Drugim złudzeniem jest przekonanie, że w zaborze rosyjskim, podobnie jak stało się to w Poznańskim, a obecnie zaczyna się w Galicji, stopniowe wypieranie żydów może dać doniosłe rezultaty. Zwłaszcza w Królestwie, ze

względu na rozwój wielkiego handlu i przemysłu i geograficzne położenie kraju, taktyka wypierania żydów musi mieć tylko miejscowe, do pewnych okolic ograniczone zastosowanie.

Zniesienie więc linii osiadłości żydów w państwie rosyjskim nie ułatwia nam bynajmniej rozwiązania kwestii żydowskiej, nie uwalnia nas od troski wyszukiwania odpowiednich norm postępowania. Natomiast bodaj grozi nam nowym, przewidywanym wprawdzie, ale nie dosyć ocenianym niebezpieczeństwem.

Skutkiem niewątpliwym zniesienia linii osiadłości będzie uruchomienie żywiołu żydowskiego, ułatwienie mu roli pośredniczącej w handlu między Wschodem i Zachodem, między Rosją właściwą a Europą i Polską. To uruchomienie będzie niewątpliwie wydatnym czynnikiem rusyfikacji żydów polskich w Królestwie. Jest to niebezpieczeństwo bardzo groźne, groźniejsze niż się dziś wydawać może. Pamiętajmy że w podobnych warunkach żydzi w zaborze pruskim zupełnie się zniemczyli i że w Galicji omal to samo nie nastąpiło, że w kraju zabranym inteligencja całkowicie, a ogół żydowski w krótkim przeciągu czasu silnie się zmoskiewszczył.

Ż powodu wiadomości o ulgach dla żydów rozmawiałem niedawno z bardzo inteligentnym obywatelem z zaboru rosyjskiego. Wyraził on dość powszechne zresztą zdanie, że z zapowiedzianych ulg zniesienie linii osiadłości jest dla nas wielce pożądanym, natomiast zniesienie ograniczeń prawnych, krępujących żydów, okaże się dla nas szkodliwym. Usiłowałem go przekonać i bodaj osiągnąłem ten cel, że rzecz ma się odwrotnie. Zniesienie linii osiadłości ma dla nas oprócz dodatnich i ujemne wyżej zaznaczone skutki bardzo poważne. Wprawdzie i zniesienie ograniczeń, krępujących żydów, może mieć ujemne skutki, ale dodatnie dla nas niezaprzeczalnie przeważają. Z konieczności bowiem wywoła zniesienie ograniczeń dla Polaków. Nie podobna wyobrazić sobie takiego stanu rzeczy, żeby żydom wolno było nabywać ziemię na Litwie i Rusi, Polakom zaś nie. A niechaj nam dadzą tylko jaką taką swobodę działania w tym kraju, nie ulękniemy się ani rosyjsko-kulturalnego, ani żydowsko-ekonomicznego współzawodnictwa. Poradzimy sobie i z jednym i z drugim, bylebyśmy tylko wyzwolić mogli choć w części swoje siły utajone, na przymusową dziś bezczynność skazane.

Przyznanie ulg żydom może mieć przyczyny specjalne, jak finansowa słabość Rosji, ale nie może pozostać faktem odosobnionym, niezależnym od zmiany systemu politycznego. Dlatego zapowiedź tych ulg w wielu organach prasy europejskiej, nawet niezależnych od żydów, powitano jako pierwszą jaskółkę, zwiastującą wiosnę przymusowych reform w państwie rosyjskim. Bodajby tylko finansiści żydowscy nie pozwolili rządowi rosyjskiemu schować tej jaskółki do klatki komisyjnej, kiedy już sobie dostatecznie pobuja po szpaltach dzienników.

Ale gdyby nawet ta jaskółka wypuszczona była na próbę i przedwcześnie się zjawiła, zapowiada ona to, co prędzej czy później stać się musi. W każdym zaś razie zwróciła naszą uwagę na tak ważną i niebezpieczną dla nas, a pomimo to zaniedbywaną lub nawet lekceważoną w dyskusji politycznej kwestię żydowską. Zaiste lepiej że zawczasu nad tą kwestią myśleć zaczniemy, niż gdybyśmy się mieli okazać w tym wypadku jak w wielu innych mądrymi po szkodzie.

Przegląd Wszechpolski 1904


Tekst został opublikowany także w książce Jan Ludwik Popławski - Pisma polityczne

Inne publikacje autora Wszystkie artykuły