Jan Ludwik Popławski - Finlandia a Polska

Mowy, na ostatniej sesji sejmu finlandzkiego wygłoszone, dźwięczały smutną rezygnacją, jakby w przewidywaniu nowych ciosów, nowych zamachów rządu rosyjskiego na niezależność tego „wiernego” kraju. Nie długo trzeba było czekać na spełnienie się ponurych przewidywań. Ukaz carski, datowany 20 czerwca z Peterhofu[1], potwierdza uchwały powołanej poprzednio komisji w przedmiocie wprowadzenia języka rosyjskiego w Finlandii. Treść manifestu jest następująca: „Sekretariat stanu Finlandii, ekspedycja paszportów i kancelaria jenerał-gubernatora od 1 października r. b. posługiwać się mają wyłącznie językiem rosyjskim. Od tego samego terminu departament ekonomiczny senatu finlandzkiego układać ma wyłącznie w języku rosyjskim oryginały przedstawień swoich do cara, nie mniej wszystkie pisma do generał-gubernatora.”

„Od 1 stycznia 1903 r. język rosyjski ma być jedynym językiem urzędowym senatu w słowie i piśmie, z wyjątkiem departamentu sprawiedliwości”.

„Od 1 października 1903 r. gubernatorowie, kancelarie gubernatorskie i podległy senatowi zarząd główny w stosunkach z generał-gubernatorem, senatem i wszystkimi władzami posługiwać się mają wyłącznie językiem rosyjskim.”

Manifest postanawia dalej, że podania prywatne przyjmowane być mają przez wszystkie władze tak w krajowym jak i w rosyjskim języku.

Ma się rozumieć, ukaz ten jest wstępem, pierwszym krokiem do całkowitej rusyfikacji urzędów w Finlandii, za którą pójdzie rusyfikacja szkolnictwa, i w ogóle wszystkich funkcji życia publicznego. To już nie zamach na to lub owo prawo konstytucyjne, lecz cios stanowczy, wymierzony całej organizacji autonomicznej Finlandii. Jednocześnie wydane postanowienie nadaje poddanym rosyjskim możność zajmowania wszelkich urzędów w Finlandii. Bez tego postanowienia rusyfikacja kraju byłaby niemożliwą.

Po wejściu w życie ukazu cała administracja kraju po upływie kilku lat znaleźć się musi w ręku urzędników rosyjskich. Z 2,527.000 mieszkańców Finlandii (w r. 1897), tylko 7.000 znało jako tako język rosyjski.

Finlandczycy spróbowali jeszcze oporu na drodze legalnej, jakkolwiek konstytucja jest już tylko fikcją w tym kraju. Senat finlandzki wystosował do Mikołaja II pismo, w którem oświadcza, iż nie może opublikować carskich reskryptów, dotyczących zaprowadzenia języka rosyjskiego w Finlandii, ograniczania prawa zgromadzeń, i przyznania Rosjanom koncesji na pewne rodzaje handlu, zakazane dla Finlandczyków.

Niemal jednocześnie z tą wiadomością o proteście nadeszła inna, donosząca że senatorowie Charpentier (wydział finansów), Gripenberg (wydział handlu i przemysłu), Schauman (wydział wojskowy) i bar. Troił (wydział rolnictwa), jako też siedmiu członków departamentu sprawiedliwości i najwyższego trybunału – wnieśli podania o dymisję.

Po wystąpieniu tych, widocznie najenergiczniejszych obrońców praw ludu, pozostali senatorowie, ulegając naciskowi z góry, i łudząc się zapewne zawodną nadzieją, że ustępstwami i pokorą ocalą marne resztki praw i swobód obywatelskich, zgodzili się po kilku dniach oporu na opublikowanie ukazów carskich.

Generał gubernator Bobrikow ze szczególną zawziętością prześladuje prasę finlandzką, która istotnie dzielnie broni praw ludu. Od dawna sypią się z rozkazu jenerał gubernatora kary różnego rodzaju na pisma szwedzkie i fińskie. Dotychczas te prześladowania miały przynajmniej pozorne uzasadnienie prawne, obecnie rząd rosyjski w Finlandii nie zachowuje żadnych ceremonii i po prostu zakazuje wydawania pism opozycyjnych. Świeżo los ten spotkał znany dziennik „Nya Pressen”, który odznaczył się szczególną gorliwością i zapałem w walce o prawa narodowe i konstytucyjne Finlandii. Odnośna rezolucja generał-gubernatora finlandzkiego brzmi, jak następuje: „Szkodliwy kierunek gazety „Nya Pressen” stale i uparcie objawia się w zuchwałym potępianiu planów i rozporządzeń monarszych, skierowanych ku zacieśnieniu, dla dobra fińskiego narodu, ścisłych węzłów, łączących cesarstwo z finlandzkimi kresami. Ponieważ bezprawie to, pomimo licznych kar, nakładanych na wydawnictwo, znowu objawiło się w ostrej formie w numerach 163 i 164 wymienionej gazety, przeto na podstawie § 31 ustawy prasowej z 1891 roku, wstrzymuję to wydawnictwo, wraz z wszystkimi do gazety dodatkami, raz na zawsze”.

Finlandczycy nie łudzą się chyba, że Rosja im zostawi chociażby skromne minimum praw obywatelskich i samodzielności narodowej, niezbędne dla narodu ucywilizowanego, świadomego swej odrębności politycznej i kulturalnej. Nawet w takich drobnostkach jak marki pocztowe, zapanować musi zasada objedinienia kresów finlandzkich. Naturalnie „zjednoczenie” państwowe posuwa się równolegle ze „zrównaniem w prawach” tj. ze stopniowym odbieraniem Finlandii swobód politycznych.

Lojalny, wdrożony do życia konstytucyjnego, naród finlandzki stawi opór na drodze prawnej, bez wiary w pomyślny skutek tej taktyki, żywiąc jednak w głębi duszy nadzieję, że za pomocą opozycji legalnej, nie dochodzącej do użycia środków stanowczych i ustępującej pod naciskiem konieczności – przedłuży przynajmniej istnienie wydartych mu dotychczas praw i swobód, odroczy tę straszną chwilę „ścisłego zespolenia kresów z ojczyzną wszechrosyjską”. Zawodna to nadzieja, bo Rosji uległość nie rozbraja, powstrzymać by ją chyba tylko mogła obawa, a obrona prawna więcej oburza polityków petersburskich, niż walka nielegalna, i po prostu do wściekłości ich doprowadza. Stan prawny społeczeństwa, zakreślający granice władzy i dający rękojmię wolności obywatelskiej – dla prawdziwego Moskala, dla „czynownika” rosyjskiego jest zjawiskiem niezrozumiałym, wstrętnym i nienawistnym. Drażnił ich dawniej w Polsce, drażni teraz i w Finlandii i podrażnienie osobiste wykonawców centralizacyjnej polityki państwowej rosyjskiej nadaje jej działaniu szczególną zaciekłość.

Schematyczny biurokratyzm niemiecki zespolił się w Rosji znakomicie z właściwą ludom szczepu mongolskiego skłonnością do ujednostajniania wszystkich warunków i znamion zewnętrznych życia, do równania a raczej zgładzania wszelkiego indywidualizmu pojedynczego i zbiorowego. Polityka państwowa Rosji jest w tym znaczeniu narodową, że odpowiada właściwościom duchowym narodu, najbardziej zaś właściwościom duchowym tej warstwy – inteligencji urzędniczej – która w państwie carów naród reprezentuje.

Polityka jednoczenia i ujednostajniania, równania i zgładzania wszelkiego rodzaju odrębności narodowych odpowiada nie tylko pojęciom i usposobieniom przemożnej biurokracji rosyjskiej, ale i jej interesom, jej wymaganiom życiowym. Ta hałastra, która stanowi Rosję narodową i państwową, płodzi się i mnoży, zasilana obfitym dopływem synów duchowieństwa prawosławnego, a oprócz tego „nasienia popowskiego” przyczynia również się do jej rozrostu dopływ cywilizujących się w sposób, przez Mickiewicza opisany, synów mieszczańskich i nawet chłopskich. Rośnie więc ta horda nieprodukcyjna, żarłoczna, chciwa, zubożywszy i wyssawszy kraj własny, rzuca się na kresy, które dziś żywią Rosję, tj. biurokrację rosyjską, organizuje coraz to nowe zabory i podboje w Azji, oswobadza różnych pobratymców i jednowierców w nadziei na nowe posady lub na zwiększone dochody.

Oprócz inteligencji urzędniczej nie ma w Rosji żywiołów, mających poważne znaczenie polityczne i społeczne. Biurokracja rządzi państwem i carem, rządzi wszechwładnie i, ma się rozumieć, troszczy się przede wszystkim o swój interes. Chociażby więc dla tego tylko wszelkie kompromisy i ugody, wszelkie rachuby na zmiany w polityce wewnętrznej, wszelkie nadzieje na ustępstwa – nie mają żadnej wartości. Polityka rządu rosyjskiego może być liberalną, nawet jak już była, demagogiczną i radykalną, ale zawsze będzie centralistyczną, zawsze dążyć będzie do niwelowania odrębności narodowych, do wyzyskiwania ludów ujarzmionych, do tamowania ich samodzielnego ro zwoju – w interesie potężnej i nienasyconej biurokracji. Jest to objawem znamiennym, ale zupełnie zrozumiałym, że myśl polityczna rosyjska, tak skłonna do zaciekań krańcowych, do nieubłaganego radykalizmu, nie zdobyła się nigdy dotychczas na program decentralizacyjny, chociaż warunki bytu państwa zajmującego olbrzymi obszar, złożonego z tylu narodowości, które się tak różnią jakością i stopniem kultury – powinny, zdawałoby się, wywołać potrzebę takiego programu.

Biurokracja rosyjska nie zgodzi się na żadne ustępstwa, które by jej interesowi klasowemu zaszkodzić mogły, nie jest tak głupią, żeby miała popełniać samobójstwo. Przeciwnie dąży i dążyć musi do coraz większej centralizacji, do coraz większego ujednostajniania stosunków wewnętrznych. Gdyby nawet znaleźli się w Rosji politycy, którzy by zrozumieli zgubność dla państwa tego prądu – nie mogliby go już dziś powstrzymać.

Finlandia do niedawna unikała szczęśliwie „zrównania w prawach i przywilejach z rdzennymi (karnymi) obywatelami imperium wszechrosyjskiego”. Carowie byli z niej zadowoleni, bo się nie buntowała i dawała im łatwą sposobność do występowania niekiedy we wdzięcznej roli monarchy konstytucyjnego i liberalnego, szanującego prawo. Nawet ponury i ograniczony Aleksander III szanował odrębność i prawa Finlandii, chociaż się nieraz na nie zżymał. Dopiero „humanitarny” i „liberalny” Mikołaj II pozwolił na odarcie Finlandii z praw i swobód, przez niego i jego poprzedników poręczonych i zaprzysiężonych. Ale bo Mikołaj II jest po prostu zabawką w rękach wszechpotężnej biurokracji, tytularnym samowładcą, ulegającym pokornie woli kasty urzędniczej.

Po prowincjach nadbałtyckich przyszła kolej na Finlandię. Biurokracja rosyjska, przekonawszy się, że gładko poszła sprawa ze zburzeniem gniazda niemieckich baronów, od 150 lat dostarczających caratowi mężów stanu, wodzów i oprawców – postanowiła zabrać się do lojalnych, ale przestrzegających ściśle swej odrębności Szwedów i Finów. Gdy nie udała się próba powaśnienia dwóch narodowości, ażeby potem wystąpić w roli rozjemców i „oswobodzicieli”, poprowadzono atak od frontu, podkopując systematycznie i obalając podstawy odrębności narodowej i prawno-politycznej. Dopuszczenie Rosjan do zajmowania w Finlandii urzędów i zaprowadzenie w nich języka rosyjskiego – wieńczy dzieło, otwiera bowiem biurokracji rosyjskiej dostęp do posad i źródeł przeróżnych zysków. Finlandia jest krajem z natury ubogim, ale zbogaconym pracą mieszkańców. Owoce ich pracy kulturalnej dostarczą na czas jakiś strawy sporemu zastępowi przedstawicieli biurokracji, pozwolą nasycić przynajmniej jej przyrost. A tymczasem otworzą się nowe źródła dochodów, nowe posady w Turkiestanie, na Syberii, w Mandżurii, dojrzeją plany nowych zaborów.

To jest pobudka realna, która się wiąże z dążeniami, wynikającymi z usposobienia narodowego i tradycji państwa. Z niewielkiego centrum moskiewskiego Rosją wyrosła na potężny naród zaborem olbrzymich, słabo zaludnionych obszarów i przymusowym asymilowaniem zamieszkujących je, drobnych niekulturalnych ludów. Jedna wiara, jeden car, jeden naród – to hasło odwieczne polityki rosyjskiej, jeden język państwowy, i jeden wypróbowany system zdzierstwa, samowoli i ucisku. Nie ma, nie może być wyjątków od zasady ani w Polsce, ani w Finlandii, ani na Kaukazie lub w Turkiestanie. Są tylko i to do czasu odstępstwa od szablonu ogólnego, wynikające z konieczności, i z konieczności tolerowane, ale ideałem, do którego biurokracja rosyjska dąży, jest jedność administracyjna, polityczna, narodowa i religijna, jedność bezprawia obywateli i samowoli władz.

Finlandczycy coraz lepiej to rozumieją, chociaż od niedawna uczyć ich zaczęto, lepiej niż nasi ugodowcy, którzy naiwnie się łudzą, że polityka rządu rosyjskiego zmienić może kierunek i że w ogóle możliwym jest kompromis z nią dla narodów, chcących zachować chociażby w ograniczonej mierze odrębność polityczną i kulturalną. I oni mają swoich ugodowców, jeżeli tak wyrazić się można, zalecających politykę stosowania się do wymagań rządu. Tam jednak taka polityka ma przynajmniej jakieś uzasadnienie. Lojaliści finlandzcy liczą na to, że uległością względem rządu ocalą przynajmniej skromne, ale zawsze cenne resztki odrębności autonomicznej lub odroczą bodajby na parę lat nieuchronny wyrok jej zagłady, a czas ten dla utrwalenia odporności narodu wyzyskają. Wspomnieliśmy już, że w stosunku z Rosją raczej stanowczy opór dałby jakieś rezultaty korzystne, niż spokojna uległość, można jednak tę lojalną politykę Finlandczyków zrozumieć.

Twardy i cierpliwy charakter narodu, zahartowany w walce z surową przyrodą, wyćwiczony w praktyce swobodnego życia publicznego, nadaje się znakomicie do prowadzenia polityki systematycznego oporu, do której my w naszym usposobieniu tak mało mamy uzdolnienia. Finlandia na tę drogę już weszła i pójdzie po niej śmielej, im mniej jej złudzeń zostanie.

Niemal równocześnie z ukazem, zadającym cios stanowczy autonomii finlandzkiej, ogłoszono ukaz, dotyczący Królestwa a opatrzony również podpisem carskim i wystosowany do senatu rządzącego. Oba dokumenty mają cel jeden – „zjednoczenie kresów” i „utrwalenie w nich państwowości rosyjskiej”. Ukaz dotyczący Królestwa, daje Finlandczykom przedsmak tego, co ich czeka w bliższej przyszłości, a zarazem stwierdza raz jeszcze, że polityka rządu rosyjskiego jest „niezachwianą w dążeniu” do zagłady odrębności ludów ujarzmionych.

Oto tekst dosłowny tego ukazu:

„W niezachwianym dążeniu do utrwalenia w guberniach Królestwa Polskiego wykształcenia w duchu państwowości rosyjskiej, uważamy za rzecz pożyteczną zaopatrzyć przedstawiciela wyższej władzy miejscowej w bardziej istotne sposoby zapobiegania w rzeczonych guberniach nauczaniu tajnemu. Wskutek tego, zgodnie z uchwałą Komitetu ministrów, rozkazujemy: rozciągnąć na gubernie Królestwa Polskiego moc obowiązującą przepisów tymczasowych, zatwierdzonych dnia 3 kwietnia 1892 r. o karach za nauczanie tajne w guberniach zachodnich z zachowaniem rozporządzeń następujących:

  1. Wszczynanie spraw o nauczanie tajne porucza się w Królestwie Polskim dyrekcjom naukowym.
  2. Wymierzanie kar, określonych w tych przepisach, należy do generał-gubernatora warszawskiego.
  3. Sumy z kar, określonych w tych przepisach, przeznaczają się do uznania kuratora okręgu naukowego dla uczniów niezamożnych klas gimnazjalnych i seminarium nauczycielskiego.
  4. Sposób zastosowania rzeczonych przepisów nastąpi po porozumieniu kuratora okręgu naukowego warszawskiego z generał-gubernatorem”.

Dla uzupełnienia ukazu przytoczyć należy główne punkty „przepisów tymczasowych”, od lat 8 stosowanych na Litwie i Rusi:

  1. Za urządzenie i utrzymywanie bez pozwolenia rządu jakiejkolwiek szkoły, winni ulegają karze pieniężnej do wysokości 300 rubli lub aresztowi do 3 miesięcy.
    Takim karom ulegają osoby, które przyczyniły się do urządzenia tajnej szkoły lub do prowadzenia w niej zajęć szkolnych przez udzielanie mieszkania, środków naukowych lub innych pomocniczych środków szkolnych, lub przez osobisty udział w nauczaniu i zarządzaniu szkołą.
  2. Karze pieniężnej do wysokości 300 rubli lub aresztowi do 3 miesięcy ulegają również osoby, posiadające prawo nauczania w domach prywatnych, jeżeli okażą się winnymi nauczania wspólnego, bez pozwolenia rządu, dziatwy kilku rodzin lub też osób dorosłych postronnych u siebie w mieszkaniu lub w domach prywatnych”.

Dodać trzeba, że dotychczas „tajne nauczanie” w Królestwie karane było grzywną, zaś „przepisy tymczasowe” zamieniają grzywnę na karę więzienia i w pewnych wypadkach tylko tę stosować nakazują.

I to również wyjaśnić należy, że ukaz dotyczy tylko „nauczania tajnego” za pomocą elementarzy i książek legalnych i cenzuralnych. Oświecanie ludu za pomocą książek „nielegalnych”, zakazanych, uczenie historii polskiej chociażby z podręczników, opatrzonych stemplem cenzury, należy już do kategorii przestępstw politycznych, karanych więzieniem i zesłaniem do Rosji lub oddaniem na lat kilka pod dozór policji.

Dla nas wydanie ukazu jest przede wszystkim stwierdzeniem faktu, że nielegalna, zorganizowana praca społeczeństwa nad oświatą ludu rozwija się coraz pomyślniej, wydaje coraz pokaźniejsze rezultaty. Zaniepokojony objawami działalności tej rząd – o czym świadczy „Memoriał” Imeretyńskiego[2] – odstąpił nawet od zwykłej represyjnej rutyny i zastosował cały szereg środków zapobiegawczych w postaci czytelni ludowych polsko-rosyjskich, zabaw, odczytów i przed-stawień teatralnych, wreszcie wydawać nawet zaczął pismo dla ludu, osławioną Oświatę.

Zdaje się jednak, że sam Imeretyński, który jest doradcą rządu centralnego w tej sprawie, nie bardzo wierzy w powodzenie zalecanych środków, więc nowy ukaz jest zastosowaniem się do zasady: et haec facienda et illa non omittenda[3]. Represyjne illa nigdy zresztą nie były pomijane. Od wielu lat żandarmi szukali tajemniczej „oświaty ludowej”, i dopytywali się o nią, jak o jakąś postać konkretną. Szukano, robiono rewizje, aresztowano studentów, chłopów w Lubelskim, Łomżyńskim, w okolicach Warszawy, dwa lata temu uwięziono kilkadziesiąt osób i wytoczono im sprawę, w której dotychczas jeszcze nie zapadł wyrok. Ale podobnie jak w operetce, les gendarmes viennent toujours trop tard[4], i rząd rosyjski zaczął tropić tajną działalność w sprawie oświecania ludu wówczas, gdy już ona spełniła w znacznej części swoje zadanie, wytworzyła całą sieć tajnych czytelni, co najmniej dziesięć razy liczniejszych od jawnych, i przyuczyła lud do zajmowania się samodzielnie tajnym nauczaniem. Dziś sprawa oświaty ludu polskiego w Królestwie, w rękach ludu tego spoczywa i dlatego żadne środki represyjne zaszkodzić jej nie mogą. Zaznaczyć tu trzeba znamienny fakt, że, jak się niejednokrotnie okazało, w tych powiatach właśnie, w których jest najmniej szkół rządowych i uczniów w nich, jest zarazem najmniej analfabetów. Gdzie lud świadomie garnie się do oświaty, tam odrzuca on szkołę rosyjską.

Ma się rozumieć, nie wszędzie w Królestwie lud jest w tym samym stopniu uświadomiony pod względem narodowym. Są różnice nawet i dosyć znaczne, na ogół jednak działalność na polu oświaty ludu przekroczyła już dawno skromny zakres tajnego nauczania, przeciw któremu rząd rosyjski teraz z całym zapasem środków represyjnych występuje.

Obecnie ludzie, pracujący nielegalnie nad oświatą ludu w zaborze rosyjskim, zwrócili całą energię na uświadomienie polityczne i narodowe włościan i robotników, na rozpowszechnianie między nimi pism i książek zakazanych, na pouczanie ich o pożytku i przyuczanie do działalności zorganizowanej ku obronie praw obywatelskich i interesów narodowych. To jest już „oświata polityczna” lub „oświata polska”, jak ją sam lud nazywa. Surowsze prześladowanie tajnego nauczania i w ogóle na wpół legalnej pracy nad oświatą ludu ten tylko będzie miało skutek, że cichych pracowników, szukających ujścia dla swych instynktów obywatelskich w tym skromnym zakresie działalności, zwróci do roboty bardziej bezpośredniej, określonej, zorganizowanej, – do roboty, mającej na celu uświadomienie polityczne masy ludowej.

Finlandczycy są w tym szczęśliwym położeniu, że nie potrzebują, jak my, zaczynać działalności politycznej od podstaw, od pracy przygotowawczej nad uświadomieniem narodowym. Mają oni lud lepiej oświecony, niż w wielu innych krajach Europy, mają doskonałe szkoły, muzea i biblioteki powszechne, wszechnice ludowe, towarzystwa kulturalne i polityczne, liczne wydawnictwa i pisma popularne. Pod względem oświaty i kultury stoją dziś w pierwszych szeregach ludów Europy. Ale i my przecie w początkach tego wieku nie byliśmy ostatnimi. W Księstwie Warszawskim w stosunku do liczby ludności było dwa razy więcej szkół elementarnych, niż obecnie w Królestwie. Mieliśmy przed 1830 r. trzy wyższe szkoły polskie w zaborze rosyjskim i stosunkowo więcej, niż obecnie, szkół średnich. Na Litwie w tej epoce było więcej szkół elementarnych niż w 50 lat później, a liczba szkół średnich w tym kraju po r. 1863 znacznie się zmniejszyła, jak również liczba uczniów. Szkoły pozamieniano na koszary, zbiory poniszczono, biblioteki rozkradziono lub zmarnowano. I w Finlandii horda moskiewska postara się zniszczyć kulturę narodową, zdezorganizuje jej instytucje, sprowadzając je do ogólno-rosyjskiego poziomu. Nie zaraz to nastąpi, ale robota barbarzyńska już się zaczęła. Zapewne Finlandia przez długi czas wegetować może w niewolniczym spokoju, żywiąc się resztkami swego bogatego dorobku kulturalnego i politycznego, kiedy my już prawie nic nie mamy do stracenia, jesteśmy zupełnymi nędzarzami politycznymi.

Ale my mamy wielką tradycję nieprzerwanego oporu, płomień „świętego buntu” ogrzewa dusze nasze, i nawet wtedy, gdy życie narodu pokrywają gruzy i popioły, to zarzewie buntu wciąż tli się pod nimi. Tego ognia świętego Finlandia nie ma, musi go dopiero w duszy narodu rozniecić. Rząd rosyjski to zadanie ułatwia; zadając cios po ciosie coraz szybciej, coraz mocniej, sam iskrę buntu wykrzesze.

Przegląd Wszechpolski, 1900


Tekst został opublikowany także w książce Jan Ludwik Popławski - Pisma polityczne


[1] Peterhof – carski zespół pałacowo-parkowy założony przez Piotra I w latach 1714-1725.
[2] Aleksander Imeretyński (1837-1900) – rosyjski arystokrata, generał-gubernator warszawski, Namiestnik Królestwa Polskiego w latach 1896-1900.
[3] Et haec facienda et illa non omittenda (łac.) – ‘I to zrobić należy i tamtego nie pominąć’
[4]Les gendarmes viennent toujours trop tard (franc.) ‘Żandarmi zawsze przychodzą za późno’

Inne publikacje autora Wszystkie artykuły